skontrolowana, czyli skad ta kontrola
Slucham wlasnie Cat Power. I nie wiem czy to ta muzyka tak na mnie dziala. Czy moze rozmowa przez skype z Arturem o mojej mamie. Czy moze wszystko razem wziete, cale tygodnie pelne emocji tkwiacych we mnie gleboko. Lzy ciekna mi po policzkach, ale czuje sie juz lepiej. Myslalam o mamie, ktora wszystko musi miec pod stala kontrola. Cale zycie poukladane, kazdy dzien z gory zaplanowany. Kazda rzecz w lodowce podpisana, w szafce wszystko ma swoje przyporzadkowane i okreslone miejsce w przestrzeni. Obojetnie gdzie wypakuje zakupy i wloze do lodowki, wracajac wieczorem po sok zobacze, ze wszystko wrocilo na swoje miejsce. Jedzenie, ktore poloze na telerzyk pomaranczowy, wieczorem jest juz na malym niebieskim. Jak mama wraca z pracy to pierwsze co robi, sprawdza czy wszystko jest na swoim miejscu, i nawet nie sciagnie butow, i juz zabiera moja torebke z krzesla i kladzie ja na szafke. Mamo, ale co ty robisz? Kaska ja sie gubie, jesli nie ma tu porzadku. Mamo, ale przestan juz prosze, ja nie moge na to patrzec. Fakt, ze jesli spytam mamo a gdzie jest moje swiadectwo maturalne to uslysze zajrzyj do szafki po lewej strony od okna w drugiej szufladzie w bialym segregatorze w trzeciej koszulce <lol> ale nie zmienia to faktu, ze martwie sie o nia. Chyba nikt nie lubi byc kontrolowany, i kazdy od tego ucieka. A ona kontrolowala zawsze kazdy moj krok, to z kim sie spotykam, czy jak sie kochamy to sie jakos zabezpieczamy, nawet wiedziala, kiedy powinnam dostac okres i jesli nie zauwazala tego od razu byl komentarz z jej strony, ze pewnie jestem w ciazy. Zastanawialam sie dlaczego w niej to tak gleboko siedzi, czy to dlatego, ze sama to przezyla i chce mnie przed tym uchronic. Dowiedzialam sie od taty, kiedys podczas szczerej rozmowy o zwiazkach, bo moi rodzice sie rozwiedli jak bylam mala. A ja przezywalam swoj kryzys z Michalem, bylismy juz 3 lata ze soba, ale jakos tak sie zadomowilismy, ze czulam,ze juz nic mnie w zyciu nie spotka, ze to juz koniec, urodze mu dzieci bedziemy miec dom i nic spontanicznego mnie juz nie spotka. Czulam sie jak przynajmniej 40letnia kobieta, z dwojka dzieci w malzenstwie, z ktorego uciec juz tak naprawde nie moze, bo jest juz za pozno. Wszystko zbudowane na falszywej milosci, i mysl o najszybszej ucieczce. No i tak siedzialam z tata i mowie mu, ze nie wiem jak to bedzie miedzy nami z Michalem, bo wiem ze jest cudowny, tyle ze soba przeszlismy, i na swoj sposob pewnie go kocham, ale moze to wlasnie ta przyzwyczajona milosc. I co to bedzie jak sie kiedys obudze i bedzie juz za pozno. No i moj tata mi sie przyznal, ze on wlasnie cos takiego przezyl. Ze poznal moja mame na studiach i byli cale studia razem zakochani, potem moja mama zaszla w ciaze, ale chyba bylo jeszcze za wczesnie. Moze moj tata byl jeszcze dzieciakiem (byl, przez jego mame) wiec pewnie przekonal moja mame, ze powinna usunac ciaze. Moja mama go posluchala, bo zawze byl dla niej autorytetem, zreszta do teraz nim jest, chociaz juz z 10lat nie sa ze soba. No i mama usunela. Ale potem chyba znowu zaszla, a moj tata chcial sie juz uwolnic od swojej rodziny, wiec oswiadczyl sie mojej mamie. I tak powstalam. Tata prosil, zebym nie mowila mamie. Ale to mi odtworzylo oczy na mame, dlatego jest nadopiekuncza i ta chora kontrola do tego. Kiedys wypomnialam mamie w zlosci, ze dlaczego taka jest i dlaczego nigdy nie powiedziala, ze byla w ciazy przede mna. Odpowiedziala, ze w zadnej ciazy nie byla, pewnie wyparla to ze swojej swiadomosci, ale kontrola ciagle jest.
Żadnych komentarzy.
Zostaw odpowiedź